Podczas swojego wystąpienia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oświadczyła, że "dezinformacja i misinformacja" są najważniejszymi globalnymi zagrożeniami na najbliższe dwa lata. Przedstawiła je jako kluczowe przeszkody w rozwiązywaniu problemów związanych ze zmianami klimatycznymi, przesunięciami demograficznymi i konfliktami regionalnymi, podkreślając, że walka z "misinformacją" jest centralnym elementem odbudowy zaufania. Jednak jej wypowiedzi ujawniają niepokojącą hipokryzję, która podważa jej wiarygodność i rodzi pytania o motywy globalnych instytucji, takich jak UE i WEF.
Ironia nadawcy
Apel von der Leyen o walkę z "dezinformacją" jest szczególnie ironiczny, biorąc pod uwagę jej własne działania. Podczas pandemii COVID-19 jej tajne negocjacje dotyczące zakupu szczepionek – prowadzone za zamkniętymi drzwiami, z kluczowymi szczegółami utajnionymi – wywołały szeroką krytykę. Te nieprzejrzyste praktyki podważyły zaufanie publiczne do przywództwa UE i ukazały rażący brak transparentności. Jak ktoś z taką historią może wiarygodnie przewodzić walce z dezinformacją?
Co więcej, skupienie von der Leyen wydaje się mniej dotyczyć ochrony prawdy, a bardziej tłumienia sprzeciwu. Niezależne głosy kwestionujące polityki klimatyczne, strategie demograficzne czy inne globalne agendy są często odrzucane jako "dezinformatorzy". Tymczasem instytucjonalne półprawdy i jawne oszustwa często pozostają bezkarne. To wybiórcze podejście do prawdy ujawnia głębszy cel: kontrolowanie narracji w celu utrzymania władzy.
Prawdziwe zagrożenie dla zaufania
Retoryka von der Leyen o "odbudowie zaufania" brzmi pusto. Zaufanie do globalnych instytucji zostało systematycznie podważone nie przez niezależne głosy, ale przez hipokryzję elit, zakulisowe układy i brak odpowiedzialności, które te instytucje reprezentują. Ludzie nie ufają rzekomej "dezinformacji", ale monopolizacji prawdy przez tych, którzy sprawują władzę. Gdy liderzy, tacy jak von der Leyen, stawiają się w roli arbitrów faktów, trudno zignorować podwójne standardy.
Tłumienie niewygodnej prawdy
Wojna z "dezinformacją" często uderza w niewygodne prawdy, które kwestionują status quo. Prawdziwe obawy dotyczące polityk klimatycznych, przesunięć demograficznych czy strategii ekonomicznych są odrzucane jako "dezinformacja", podczas gdy narracje instytucjonalne – niezależnie od ich wad – są uznawane za świętość. Takie podejście tłumi znaczącą debatę i alienuje tych, którzy szukają przejrzystości i odpowiedzialności.
Apel o prawdziwą odpowiedzialność
Jeśli von der Leyen i inni globalni liderzy poważnie myślą o odbudowie zaufania, muszą zacząć od siebie. Przejrzystość, odpowiedzialność i gotowość do konfrontacji z porażkami instytucji są prawdziwymi fundamentami zaufania. Zajmowanie się "dezinformacją" nie powinno oznaczać tłumienia sprzeciwu, lecz tworzenie środowiska, w którym wszystkie głosy – nawet krytyczne – są słyszane i szanowane.
Prawdziwym zagrożeniem dla globalnego postępu nie są niezależne głosy bijące na alarm, ale niekontrolowana władza tych, którzy twierdzą, że walczą z "dezinformacją", jednocześnie ją szerząc. Wypowiedzi von der Leyen w Davos są wyraźnym przypomnieniem, że walka z dezinformacją zaczyna się od pociągnięcia liderów do odpowiedzialności za ich czyny i słowa.